Raport z OSO 2006 (czasu madagaskarskiego)
Miejsce: miejscowość nadmorska Ustka.
Czas: 15-18 lipca 2006 roku (czasu madagaskarskiego)
Atrakcje: spacery po zalesionym pasie nadmorskim, wyczynowe zwiedzanie
Ustki na czas, gotowanie dla 9 osobowej grupy, spożywanie alkoholi różnych
w ilościach rozsądnych ;) i całe mnóstwo innych :D
Lista przybyłych- Obywatelki: Bohdana, lady_m, Sad_Angel oraz Obywatele:
Buk, Iks--, MagAdan, Re_, RemyLeBeau a także niespokrewniony z WRP (ale
za to spokrewniony z Obywatelką Bohdaną) Penaki.
Dnia 15 lipca 2006 doku rozpoczęło się
Ogólnopolskie Spotkanie Obywatelskie 2006. To drugie takie wydarzenie.
Rok wcześniej organizacji OSO podjęli się żołnierze Dywizji Poznań i każdy
kto tam był czy chociażby widział zdjęcia i słyszał/czytał relacje Obywateli
goszczonych przez DP tęsknił że go tam nie było. Natomiast ci którzy byli
nie żałowali i jeszcze długo wspomnienie świetnie spędzonych dwóch dni
pozostanie w ich pamięci i będzie wywoływało błogi uśmiech na twarzy.
Postanowiliśmy powtórzyć wyczyn DP. Pomysł wyszedł od lady_m a ja zgodziłem
się Jej pomóc w organizacji. Jak uradziliśmy tak zrobiliśmy. Po ustaleniu
miejsca i przybliżonego terminu, który niestety musiał zosyać zmieniony,
ogłosiliśmy to na Forum WRP. Tam zaczęły się piersze schody w postaci
przepełnionych defetyzmem postów, czrnowidzenia i - co najbardziej bolało
- braku reakcji Obywateli. Było ciężko ale żołnierz PKI nie poddaje się
łatwo. W zasadzie nigdy się nie poddaje. Więc OSO odbyło się.
Jak było? Było prześwietnie! Chciałbym
opisacto słowami ale naprawdę nie potrafię. W zasadzie jedynymi minusami
były: nieliczny skład osobowy (brakowało paru osób do naprawdę świetnego
OSO) i zrzędliwość jednej z osób która momentami byłą uciążliwa :P Jednak
szybko zerzędliwość ustępowała miejsca czarującemu uśmiechowi tudzież
zbiorowej wycieczce na papierosa i atmosfera na powrot zamieniala sie
w sielanke :D
Mogę powiedzieć tylko jedno - popatrzcie
na zdjęcia i zacznijcie zazdrościć że Was nie było :P
RemyLeBeau
aka Levar
Tak
w kwesti uzupełnienia...
Mieliśmy wielkie szczęście przy organizacji. Przerobiliśmy chyba z tysiąc
miejscówek wspólnie z Remym, ale ta ostateczna (i najlepsza!) trafiła
nam się całkiem przez przypadek. No i nie załamaliśmy się na kilka dni
przed, kiedy wyglądało, że stan osobowy wygląda całkiem krucho i, że koszta
mogą nasz zjeśc.
Na
miejscu też sobie jakoś radziliśmy. Udało nam się zorganizowac syte i
tanie posiłki dzięki wspólnej pracy. Przez pare dni żyliśmy jak nieżle
prosperująca komuna, lub, jak to woli, sekta :p
Może
faktycznie brakowało paru osob, może gadanie inncyh kkogoś zniechęciło,
ale czy to ważne? Ważne, że Ci co byli bawili się swietnie, a organizatorzy
mogą byc z siebie zadowoleni!
Ogólnie
było super. Mam nadzieję, że nie było to ostatnie OSO, bo jak widac można
zorganizowac wiele fajnego i dobrego w dwie osoby.
lady_m
|