![]() |
Wielka Wojna OjczyźnianiaRozdział 1 - Powrót do domu Trzeciego maja 2057 roku siły armii Księżyc stoczyły walną bitwę z najeźcami. Wielki pogrom ziemskiej floty dał Psom całkowity dostęp do Układu Słonecznego. Dwa dni później Psy zaatakowały samą Ziemię. 24 kwietnia 2057 - Tak... Rozumiem... Dobrze... Tak, tak wiem... Tak, zrozumiałem, zjawię
się tak szybko jak tylko będę mógł... - Dogmeat powoli odłożył słychawkę
na widełki. - 24 kwietnia 2057 roku, jedno z tych popołudni których nie
powinno być... - pomyślał. Nie ma nic cenniejszego nad życie, dlatego też właśnie ono jest najcenniejszym podarunkiem. Ale życie nie ma swej ceny, gdy ojczyzna przestaje istnieć. Bo czymże jest człowiek bez swojego miejsca? Bez swej ojczystej ziemi? Tylko żebrakiem proszącym o jałmużnę, błąkającym się po świecie bez swojego miejsca, bez swego domu. Więc jeśli życie jest najcenniejsze, to tylko dlatego, że ma gdzie się zaczynać i kończyć. Dlatego też śmierć w obronie Ojczyzny nie jest ofiarą, jest darem dla innych, prośbą o lepsze jutro, podarunkiem w imię jej przyszłości. Jest czynem bohaterskim... 2 maja 2057 roku, Wrocław, Główny sztab mobilizacyjny - Cisza! Cisza! Zebraliśmy się tu na rozkaz Naczelnika. Siły Polskiej
Marynarki Gwiezdnej zostały zaatakowane! Sądzimy, iż niedługo zostanie
przypuszczony atak na Ziemię. Główne siły PMG formują się teraz w okolicach
Księżyca, by odeprzeć atak.
Chociaż hangar B301 był zazwyczaj miejscem wypełnionym ludźmi, technikami i monterami o różnych specjalnościach, o tej porze znajdowało się w nim tylko dwoje ludzi. Jednym był niewysoki starszy jegomość w białym fartuchu z byle jak wpiętą przepustką charakteryzującą starszych stopniem techników Neotechu. Drugi z nich, imieniem Dogmeat, był młodym dość wysokim brunetem, ubranym w lekko już znoszony czarny kombinezon z biało-czerwonymi lampasami; plamy oleju znaczyły rękawy i front uniformu jednostek zMECHanizowanych a na ramieniu pyszniły się znienawidzone w wielu krajach dwa czarne miecze na zielonej tarczy. - Doktorze, może przełączymy tę wiązkę na drugi obieg? Obejdziemy w ten
sposób układ radaru... Nie chciałbym stracić obrazu podczas walki, kiedy
włączę kamuflaż... Prace przerwała im syrena alarmowa oraz komunikat dobiegający z radiowęzła. "Uwaga! Uwaga! W obrębie polskiej przestrzeni planetarnej wykryto ruchy flot nieznanego pochodzenia, floty są nastawione wrogo i zmierzają w kierunku planety. Wszystkie jednostki przebywające na terenie zakładów należy jak najszybciej oddelegować do obrony macierzystych kompleksów wojskowych!" - O kurwa, ktoś nas zaatakował? Dlaczego do tego bunkra nie docierają żadne informacje na czas? Nie wykryli ich wcześniej? Doktorze, proszę dokończyć montaż tak szybko jak to możliwe, ja muszę powiadomić komendanta... Dogmeat udał się w kierunku hangarowego terminalu komunikacyjnego. W tym samym czasie kilkaset metrów wyżej, na powierzchni ziemi, 10-metrowy tytanowy kloc stał pośrodku betonowego placu, kilkadziesiąt metrów dalej dymiła stopiona i przysmalona kupa gruzu jeszcze kilka minut temu mająca formę jednorodzinnego domku średniej wielkości. - Bateria pusta - migał na czerwono napis na środku ekranu kokpitu. Pilot zgasił papierosa w popielniczce obok fotela, wentylacja wyciągnęła resztki dymu z ciasnego pomieszczenia. "Do dupy z taką bronią co to strzeli parę razy i się kończy amunicja, nie ma jak gauss" _ pomyślał. Kilka ruchów ręki pilota uruchomiło tryb pisania, gniazdo na karku zapiekło, przed oczyma oficera pojawił się tekst raportu na temat nowej broni i jej wad. - Będą musieli wpiąć to do głównego obiegu rdzenia, inaczej nie ma sensu. - Kozaq pomyślał na głos. Gniazdo na karku zapiekło ponownie, ktoś spróbował się skontaktować, ktoś z wnętrza kompleksu Skody. - CZEGO? - jak zwykle miło i kulturalnie zapytało intencje dzwoniącego
Kozaq; bycie złym skurwielem do czegoś zobowiązuje. Godzinę później na placu przed zakładami Skody, stało 5 BeeMek, jak się wkrótce miało okazać, wszystko co pozostanie z 25 dywizji wsparcia specjalistycznego, formacji mającej na sumieniu wiele miast w większości zakątków globu. - Zobaczcie chłopaki jaki paradoks, do tej pory to przed nami próbowali
bronić miast a teraz mamy bronić miasta przed kimś, nie wiem czy mi się
nie pomyli... Hehehehe.... Mechy ruszyły gęsiego jeden za drugim, oddalając się niespiesznie od zabudowań fabryki.
- Niezły burdel tu mamy, komendancie... - Dogmeat wpatrywał się w radar,
szukając jakichkolwiek oznak życia - Zdaje się że nikt nie przeżył. Wojna, wojna nigdy się nie zmienia. Po ponad stu latach stolica znów wyglądała jak pogorzelisko. Budynki zrównane z ziemią. Puste ulice. Dookoła wraki samochodów. Gdzieniegdzie walające się ubrania i gazety o kolejnych sukcesach Wielkiej RP. W głowie najgorszy kontrast życia. Miasto wypełnione głosem ludzi, a teraz... Puste. Wymarłe. Jedyny ślad to przedmioty należące niegdyś do mieszkańców stolicy, nic więcej. Do tego najchłodniejszy poranek w życiu. Blask wschodzącego słońca przebijający kłęby dymu. Życie wita śmierć. - Komendancie Kozaq, ktoś przeżył u was? Dom rodzinny. Wygląda tak samo jak Warszawa. Jedynie serce bardziej boli... - Komendancie Kozaq...proszę o zezwolenie opuszczenia mecha na 10 minut Jeden guzik, i kable podłączone na karku chowają się gdzieś w górnej
części kokpitu. Kilka wolnych, lecz zdecydowanych ruchów i kask wędruje
na swoje miejsce, po prawej, tuż nad manetką kontroli celownika. Kilka
szarpnięć za dzwignie, kolejna para guzików, i mech przysiada zaraz obok
bunkra - pozostałości po II wojnie światowej. Obok jedynego budynku który
od tylu lat się nie zmienił. Jedynego który przetrwał w całości. Dogmeat schował kilka zdjęć do kieszeni. Pożegnał się ze starymi murami, które tyle dla niego znaczyły. Gdzieś po drodze zostawił parę kropel, które zmoczyły pustaki porozrzucane po podłodze. - Żegnaj... Jeszcze kiedyś... Wszystko będzie jak kiedyś... Tymczasem na Grochowie niewiele się zmieniło, ulice nadal były brudne, wszędzie pełno śmieci i tylko zniknęły psy puszczone luzem i żerujące w odpadkach... Wszystko tak, jak zwykle poza brakiem zabudowań... Stare domy z lat 60-tych i 70-tych XX wieku stanowiły teraz większe i mniejsze kupki gruzu. Kościół na Kobielskiej nie miał południowej ściany, blok mieszkalny naprzeciwko, nowszy od pozostałych, również nie ocalał. Góra gruzu zatrzęsła się pod wpływem niezbyt delikatnego postawienia metalowej pary stóp kilka metrów dalej. Mech przykucnął, z ciasnej kabiny wysiadł pilot. Kaburę przy pasku wypełniał przydziałowy glock, jedna z rąk oficera spoczywała na kolbie, druga szukała czegoś po kieszeniach. Z kieszeni na piersi wyjął paczkę fajek i odpalił jednego. Przykucnął w połowie drogi między pojazdem a zniszczonym budynkiem. I siedział tak, dopóki nie skończył palić, cały czas wpatrując się w pobojowisko. Przez te kilka minut nie wyrzekł ani słowa. - Jakie to ciekawe zrządzenie losu - powiedział cicho Kozaq - Do tej pory to ja byłem tym który niszczył i zrównywał z ziemią. Przynajmniej wiem teraz, co czuły rodziny moich ofiar.... Wstał, wypluł niedopałek, i wsiadł do maszyny. - Młody, Ocelot, Kizior, Dog! Raport, kurwa! - z przyzwyczajenia zrugał
pozostały przy życiu oddział. Kozaq powoli odchodząc od osiedla ostatni raz spojrzał za siebie. Sentymenty? To nie w jego stylu. Tylko co teraz jest takie jak dawniej...? Rondo Wiatraczna, normalnie o tej porze pełne samochodów i ludzi udających
się do pracy, było teraz zupełnie puste. Z licznych tramwajów i autobusów
opuszczających jeden z największych węzłów komunikacyjnych w Warszawie
dziesiątkami i rozjeżdżających się w każdy punkt stolicy nie pozostało
praktycznie nic; dwa płonące wraki nocnych Neoplanów dogorywały na stanowiskach
postojowych pętli. Schody jednej z ostatnich stacji drugiej linii metra
pełne były kamieni i gruzów skutecznie blokujących zejście na dół. Ściana
jednego z bloków poznaczona przestrzelinami z broni automatycznej i plamkami
krwi wyglądało jak kulochwyt plutonu egzekucyjnego, widok ten wzbudził
w Kozaqu pewne skojarzenia, aż dziwne ze nigdy się nie zastanawiał do
czego tak naprawdę wykorzystywano jednostkę 1725. Rozkaz zawsze zawierał
informacje o siłach terrorystów i partyzantki ukrywającej się wśród ludności
cywilnej, dowództwo nie pochwalało poczynań puryfikatorów, ale zwykle
przymykało oko na ich metody. Kozaq nie czuł nienawiści do wroga, prawdopodobnie
byłby w stanie nawet go zrozumieć. Już dawno przekonał się, że cukierkowy
obraz wojny kreowany przez massmedia Ministerstwa Cenzury to prostacka
propaganda, wyzwolenie Wenezueli w normalnych warunkach nazwane zostało
by masakrą, a agresor nie byłby bohaterem tylko ściganym przez prawo mordercą.
Nieprawdą też było, że ludzie czekali na V PKI z otwartymi ramionami,
częściej bywały to odbezpieczone cekaemy i erpegi. Pułkownika z zadumy
wyrwał potężny huk, wywołany przez lecący wrak Sobieskiego z insygniami
"Hell Drivers" który uderzył w ruiny bloku. Z kierunku z którego
przytoczył się czołg wyszedł pacyfikator. Kilka minut później 25 dywizja wsparcia, a raczej to co z niej zostało, stała na pustym placu wśród ruin Pragi. Pięciu żołnierzy którzy zwykle doprowadzali zabudowania do takiego stanu, stało w swoich maszynach w śród gruzów miasta które uważali za swoje. Pierwszy odezwał się Bartek Po drodze na Aleje Jerozolimskie, na których znajdował się sztab, grupa
mijała zniszczona okolice i wraki na ulicach, kilka pozostałości po Sobieskich
i betoniarkach bojowych, gniazda dział stanowiły obecnie leje z kupkami
złomu. Po dotarciu na miejsce oczom oddziału ukazał się widok straszny.
W miejscu budynku ministerstwa widniał wielki krater, na krawędziach zeszklony
piasek pękł pod naciskiem stalowej stopy. Po kilkudziesięciu minutach nasłuchiwania i lekkiej załamce, w radiu odezwał się ludzki głos. - V1806, tymczasowa kwatera główna polskich Sił Zbrojnych, mówi plutonowy Zaraza. Zidentyfikujcie się - Tu komendant Kozaq, oddział 1725, liczebnosć5, pełne wyposażenie bojowe, czekamy na informacje. - Sygnał kierunkowy na kanale 206 za 30 sekund. Nadam wam współrzędne.
- No, to panowie, jak słyszeliście, idziemy w stronę Chojnowa... Pięć ciężkich bojowych maszyn kroczących rozpoczęło swój marsz w kierunku
miejsca wyznaczonego na spotkanie.
|
| Hosted by korpusy.org |